Odszkodowania

Odszkodowania, to mnie prześladuje od roku, jeszcze tego nie załatwiłam, a przynajmniej nie tak jak powinnam była. Nie wiem jak mam z tym ruszyć do przodu. Może raczej trzeba by najpierw do tyłu i przypomnieć sobie wszystkie szczegóły dotyczące wypadku, w którym uczestniczyłam. Patrzę na formularz do wypełnienia i oczywiście nie wiem dokładnie co i jak mam zrobić, zdaję się że odszkodowania komunikacyjne to coś innego niż odszkodowania powypadkowe. Nie wiem co mam zaznaczyć, chyba kwalifikuję się do tej grupy odszkodowania powypadkowe, a nie mam pojęcia co to są te odszkodowania. Odszkodowania to odszkodowania, więc po co robić wokół tego tyle zamieszania, po co? Po to żeby utrudnić i tak już trudną drogę płatnikowi ZUS. A ty jesteś płatnikiem ZUS? No jestem, oczywiście, że jestem, a kto nie jest. Żeby się w tym wszystkim nie pogubić, pojechałam z tym moim nieszczęsnym formularzem do ZUSu i zapytałam czym różnią się odszkodowania komunikacyjne i odszkodowania powypadkowe? Co takiego muszę o tym wiedzieć, żeby nie dać się zwariować. No pani niby była bardzo kompetentna, miła i pomocna, ale że pojechałam tam tuż przed godziną 15, jak tylko wybiła 15, pani zmieniła front. Furczała cos i burczała pod nosem, nie patrząc na mnie ani przez chwilę, chyba każdy kiedyś już coś podobnego przeżył? Wiecie jak się człowiek w takiej sytuacji czuje. No najczęściej bezbronny i niewinny. Taki sobie szarak bez głosu, stoi to takie przed urzędnikiem, i jakby czekało na wyrok, a ten nie nadchodzi, trzeba czekać do jutra do 7 godziny. No i c0o tu robić, temat odszkodowania mi ucieka, ale ja nic poradzić na to teraz nie zdołam, bo nie zawalczysz głupi i naiwny człowieku o siebie i swoją pozycję w ZUSie, gdyż jesteś tutaj tylko małym i bezbronnym ludkiem, bez prawa głosu. Co na to urzędnik, on już pięć minut temu poszedł do domu. Zapomniał, że cię ujrzał i cieszy się teraz czasem wolnym po pracy na łonie natury z rodziną.

 
 

© www.iis.org.pl.